Wyjaśnij swoją śmierć

nagłówek

„Minęło 16 miesięcy odkąd My Chemical Romance zrobiło sobie permanentną przerwę od bycia najbardziej istotnym zespołem swojej generacji. Teraz, w pierwszej części ekskluzywnego wywiadu, Gerard Way wreszcie wyjaśnia dlaczego…

Jeśli chcielibyście wiedzieć, gdzie zatrzymał się Gerard Way podczas swojego ostatniego pobytu w UK, musielibyście po prostu spojrzeć na punkowe dzieciaki. Neonowe włosy, Conversy na nogach i tatuaże z Misfits. Dzisiaj są wszędzie, kulą się w alejkach Soho, które prowadzi od Dean Street, otaczają Soho Hotel niczym zamek fosę.

„Jeśli zobaczysz Gerarda, czy możesz go poprosić, żeby przyszedł i podpisał mi się na ręce, proszę?” mówi niebiesko włosa dziewczyna. „Chcemy zrobić sobie dzisiaj taki tatuaż.” wtóruje jej zielonowłosa. „Wydaje mi się, że straciłam pracę.” mówi niebieska. „Słyszałam, że Gerard jest w mieście i po prostu z niej wyszłam.” „To totalnie się opłaci.” dodaje zielona śmiejąc się. To miłe słyszeć śmiech fana My chemical Romance. Przez jakiś czas nie było bowiem żadnego śmiechu. W ogóle nie było śmiechu.

22 marca 2013 roku. Dzień, w którym My Chemical Romance się zatrzymało. Dzień, w którym najwazniejszy zespół poprzedniej dekady zakończył działalność . Dzień, w którym rockowa tęcza straciła kolor. Może dwa. Może trzy. Jeden z najgorszych dni.

„Byłem wtedy w łóżku.” opowiada Dan King (@danielking) „Powiedziałem o tym mojej dziewczynie, tak jakby członek mojej rodziny umarł.” „Zaczęłam histeryzować i prawie spadłam ze schodów.” wspomina Dajah Brown (@SnipedStriper). „Na początku to do mnie nie docierało. Po dwóch dniach zaczęłam krzyczeć w środku miasta.” mówi Aisling O’Connor (@Aisling_Way). „Później pomyślałam, że My Chemical Romance chciałoby, żebym opłakiwała ich w kreatywny sposób, więc kupiłam czarny żakiet i pomalowałam go tak, żeby przypominał ten z Black Parade. To wyglądało okropnie…”

Wśród łez był również gniew. „Byłam odrętwiała.” przyznaje Mel Brehaut (@melinbelfast333). „Później czułam gniew. Ta wiadomość na ich stronie [ogłaszająca rozpad] była chłodna. To bolało.” „Byłem w szoku.” mówi Andrew Worboys (@worbzz). „Później poczułem się zdradzony.” „Byłam zła, że zrobili to w taki tandetny sposób.” wspomina Heggie Speller (@Heggie31). „Poczułam się jakby nie okazano mi szacunku.”

Wizyta Gerarda w UK jest czymś wielkim nie tylko dla samego Gerarda, ale też dla wielu osób zainteresowanych My Chemical Romance, tego najbardziej przyjaznego fanom zespołu. To pierwszy raz, kiedy Gerard opowie swoją wersję historii specjalnie dla Kerranga! To będzie pierwszy raz, kiedy zobaczy reakcję ludzi, wywołaną jego pierwszym solowym wytworem – pierwszy singiel, Action Cat zostaje wypuszczony tego samego dnia kiedy z nim rozmawiamy – co jest częścią promocji jego solowego albumu. I jednocześnie są to 24 godziny przed rozdaniem nagród Kerranga! To będzie pierwszy raz, kiedy powita serca tych, którym je złamał.

„Chcę ci dać wybór” mówię do Gerarda, kiedy gości się na sofie. „Chcę cię zapytać o przeszłość, ale również o przyszłość – ale możesz wybrać o czym porozmawiamy najpierw.”

„Cóż, zacznijmy od przeszłości.” odpowiada Gerard, śmiejąc się, jednocześnie kręcąc się na swoim siedzeniu. Skubie ciastko i popija je kawą.

Mieliśmy 16 miesięcy na złożenie wszystkich pytań do kupy. 16 miesięcy zajęło nam zbieranie ich i czekanie na odpowiedzi.

I tak, rozmawiamy, rozmawiamy, rozmawiamy i rozmawiamy jeszcze więcej. Wszystko następuje od pierwszego dnia dalszego życia Gerarda Waya.

mcr2

Być może tym, co bolało najbardziej w rozpadzie My Chemical Romance było to, że nie czuło się, że zespół jest skończony. Oczekiwanie na MCR5 było podsycane przez zdumiewająco wysokiej jakości wydawnictwa Conventional Weapons. Było nowe logo, do cholery.  Ze wszystkich rzeczy, o których myśleli fani kładąc się spać wieczorem 21  marca, rozpad ich ulubionego zespołu był daleko, daleko od ich wszelkich przypuszczeń…

„Chyba zacznę od odniesienia się do twojego przeczucia, że to nie był odpowiedni czas,” mówi Gerard, jego głos niczym z Ulicy Sezamkowej, ostry i czujny.

„Ponieważ w tym, kiedy nadchodzi odpowiedni czas, jest istotny klucz. Jeśli miałoby to zależeć od wszystkich innych, byłoby za późno. Myślę, że bylibyśmy wykończeni, nieefektowni, smutni, dla fanów stałoby się oczywiste, że powinniśmy odejść, to byłby dokładnie wtedy, kiedy żałowaliby, że nie odeszliśmy. Jest już za późno, kiedy fani wiedzą, że jest za późno. I ja o tym wiedziałem…”

Mów dalej…

„Tak więc chyba zadecydowałem, że chcę wszystkich przed tym uchronić. Nie chciałem żeby fani kiedykolwiek wspominali, że zespół był zrujnowany. Nie chciałem żebyćie mówili ‚Ten zespół jeszcze istnieje?’ Chciałem żebyście mówili ‚To był świetny zespół.’ Nawet jeśli jesteś trochę zły na zespół – ‚Jestem na nich zły, ale to był świetny zespół.’ Zadowala mnie to bardziej niż ‚Ci goście byli skończeni…’

Ale wam było do tego daleko. To jasne, że w baku ciągle było paliwo.

„Tak,” pisnął Gerard.

Wiesz o tym?

„Tak!”

Wiesz, że nie byliście zużyci?

„Wiem! Ponieważ nigdy nie powinieneś dojść do momentu, w którym jesteś zużyty. Paliwo ciągle było w baku. Nie jestem po prostu pewien, czy chciałem skończyć w miejscu gdzie paliwo wzięłoby nad nami górę.”
To zagadkowe. Co masz na myśli?

„Cóż, mogliśmy nadal w tym trwać, ale moglibyśmy nie skończyć w miejscu, w którym inni chcieli żebyśmy skończyli, lub gdzie my sami chcieliśmy skończyć jako ludzie. Osoby, które mają oddzielne przebieralnie, oddzielne samochody, oddzielne samoloty – ludzie, którzy widują się tylko na próbach.”

Myślałeś, że było do tego blisko?

„Tak,” przyznaje Gerard. „Byliśmy już całkiem dobrzy w niewidywaniu się, a potem pojawianiu się na próbach i odzyskiwaniu tego wszystkiego w jednej chwili. Co jest dobrą rzeczą. To jest chemia. Ale to poczucie koleżeństwa się osuwało i nie była to niczyja wina…”

Skąd wiedziałeś, że to miało miejsce?

„To po prostu coś co czujesz…”

Była jakaś próba odzyskania tego?

„Myślę, że wszyscy próbowali to uratować poprzez bycie miłym dla siebie nawzajem,” odpowiada Gerard. „Myślę, że wszyscy próbowali to uratować poprzez staranie się aby nadal być częścią życia każdego z nas. Ale ludzie się zmieniają i dojrzewają i myślę – mogę tylko mówić za siebie – że przestałem się rozwijać. Czułem się jakbym był opóźniony. Czułem, że mam światu więcej do zaoferowania.”

Gerard przerywa, przełyka swoją kawę.

„I nie chodzi mi to, że „Skończę zespół żeby wydać solowy album!’ To jest okropny powód do podjęcia takiej decyzji. Ale czułem, że mogę się podzielić czymś więcej jako artysta i o wiele więcej jako człowiek, dla mojej córki i żony.”

Zespół zaczął wpływać na twoje życie osobiste?

„Cóż, osoba z którą zaczęły mieć kontakt była kimś, kto stał się skrajnie oderwany i wiecznie przygnębiony. ”
Oczy Gerarda zaczynają się unosić.

„Ponieważ to wszystko sprowadza się do bycia szczerym wobec samego siebie. Jeśli nie jesteś zgodny z tym kim jesteś i jeśli nie słuchasz prawdy i rozpaczliwie próbujesz zmusić się do robienia czegoś, stajesz się chory. A ja byłem naprawdę chory”.

W jakim sensie?

„Byłem chory pod względem fizycznym i umysłowym, bo nie słuchałem tego co powiedziało mi moje wewnętrzne ja…”

A było to?

„To, że kiedy Parada minie, to jest koniec. Zawsze to sobie mówiłem i  zabierałem głos w tej sprawie wśród reszty zespołu. Ja planuję różne rzeczy z dość dużym wyprzedzeniem. Usiadłem z kawałkiem papieru zanim wyszło Bullets i pisałem. Napisałem tytuły płyt, to o czym one będą i co mają osiągnąć dla zespołu. ”

Więc zabłądziłeś w tych planach?

Gerard kiwa głową. „Nigdy nie doszedłem dalej niż do trzeciego albumu, ponieważ dla mnie trzeci album był zwieńczeniem wszystkiego – kombinacją tego, czego nauczyliśmy się przy pierwszym i drugim, ale doprowadzoną do czegoś szalenie ekstremalnego. Tym było Black Parade, a kiedy trasa się skończyła z nami podbijającymi świat, mieliśmy odjechać w stronę zachodzącego słońca . Nie mogę myśleć o lepszym zakończeniu niż to. I to jest to, co wewnętrznie planowałem przez cały czas ,dla siebie jako człowieka – to jest to, to jest koniec.”
Pytanie, dlaczego nim nie było?

„Ponieważ to jest o wiele bardziej skomplikowane. Ponieważ wsiąkasz w karierę, długi hipoteczne, rodziny, ekipy, maszynę samą w sobie – nie wspominając o oczekiwaniach wytwórni, która sporo w ciebie zainwestowała, która chce od ciebie więcej, fani którzy chcą od ciebie więcej. Więc nadal w tym trwałem, wbrew każdej najmniejszej cząstce mojej egzystencji. Trwałem wbrew sobie i się zgubiłem… ”

mcr1

Nie ma żadnej przerwy w mojej rozmowie z Gerardem. Ale robię jedną tak czy inaczej, żeby przedstawić jaki nastrój panuje w pokoju w tej chwili.

Gerard rzadko kiedy patrzy mi w oczy w trakcie rozmowy. Zmienia pozycje, między siedzeniem prosto, a zawijaniem stopy na kanapie. Ma na sobie swoją niechlujną zieloną kurtkę. W pewnym sensie w połowie leży na kanapie, w połowie nie, tors przesunięty ku dołowi na poduszki i nogi wyciągnięte w stronę krawędzi. Nie mam wątpliwości, że wszystko co mówi jest… szczere.

Co to była za chwila w której wiedziałeś, że to już koniec?

„Ostatni koncert. Ostatni koncert Danger Days. Do tamtej chwili wszystko było zaprzeczeniem, do tamtej chwili wszystko było, ‚To się uda, to znów się uda, to się uda, mam coś do powiedzenia, mam coś do powiedzenia, mam coś do powiedzenia.’ Jestem dumny z Danger Days, kocham ten album, ale wszystko co starałem się powiedzieć pod koniec, to ‚Nie chcę dorastać.’ Coś w stylu, zostałem ojcem, ożeniłem się, mam ponad 30 lat, ale udowodnię, że nadal mogę być buntownikiem! Jeśli wychwyciłeś coś z tego co wypływało z moich ust  w tamtym okresie, to było wszystko o czym mówiłem.  To nie jest dobry powód do zostania w zespole, lub tworzenia muzyki.

Przerywa.

„Chyba czułem też coś w stylu… Chcę zobaczyć jak oni to robią. Chcę zobaczyć jak coś robią.”
Fani?

„Tak.”

W znaczeniu, że My Chem było nasieniem, z którego mogła zakwitnąć ich kreatywność?

„Tak, bo taki był tego cel! To był tylko zalążek. To nie miało być coś w stylu ‚Teraz jestem waszym wzorem.’ Jestem ostatnią osobą na świecie, która powinna być wzorem do naśladowania dla kogokolwiek…”

Punk rockowcom nigdy nie jest łatwo z tego typu oczekiwaniami. Ta cała sprawa z Kurtem Cobainem…

„Tak, ale… ” wzdycha. „Nikt z My Chemu nie znosił tego dobrze. Wiem, że ja nie. To było bardzo niekomfortowe – my jesteśmy punkowymi dzieciakami, nie wzorami do naśladowania. My nie mamy odpowiedzi; Mamy odpowiedzi dla samych siebie. Może to do ciebie przemawia, ale doszło do takiego momentu, w którym bałem się, że powiem coś złego do dzieciaka, które się okaleczało. Nie jestem wykwalifikowany do tego, żeby im pomóc. Co jeśli powiem coś nie tak?  Była jedna fanka, którą spotkałem i powiedziałem coś w stylu „Przestaniesz się okaleczać, już nigdy więcej tego nie zrobisz.’ To było mniej agresywne niż to. Ale nawet jeśli byłbym nieco agresywny, to kim ja jestem żeby mówić, że to jest właściwy sposób na powiedzenia osobie, żeby przestała się okaleczać? To mogło sprawić, że zaczęła okaleczać się bardziej.”

Gerarda oczy spotykają się z moimi.

Spogląda w dół na swoje buty.

„Nie jestem upoważniony do żadnej z tych rzeczy…”

Wróćmy do muzyki. Myślę, że to interesujące, że minęło 16 miesięcy, a ty nadal nawiązujesz do ‚My Chemical Romance’ jako ‚my’. Nadal czuć, że to ‚my’?

ger1„Hmmmmm,” zastanawia się, „Lubię mówić ‚my’, bo My Chemical Romance było prawdziwym ‚my’.  Czuję się z tym bardzo silnie związany i myślę, że to też skutek zakończenia zespołu w sposób w jaki go zakończyliśmy: zgodnie, po przyjacielsku i dlatego, że był to odpowiedni czas.  Myślę, że wiele wywiadów odnośnie mojego solowego albumu będzie się bardzo różniło od wywiadów innych ludzi, którzy wydają solową płytę, bo odeszli z zespołu. Moje wywiady nie będą pełne złości i złośliwości i rozgoryczenia i ‚Nie będę o tym mówił,’ ponieważ żadna z tych rzeczy nie ma miejsca, ponieważ skończyło się dobrze.”

Myślisz, że którykolwiek z reszty członków My Chemical Romance ma w sobie tę złość, złośliwość i rozgoryczenie?

„Nie. My wszyscy nadal rozmawiamy. Tak bardzo ich kocham i chcę zobaczyć jak świetnie sobie radzą. Chcę zobaczyć jak się rozwijają i lubię myśleć, że oni chcą zobaczyć jak rozwijam się ja i jak każdy z nas robi coś świetnego…”

Nie chcę być wścibski, bo to z pewnością była prywatna sytuacja, ale co się stało, kiedy powiedziałeś reszcie zespołu to, co powiedziałeś mi?

„Cóż, nie byliśmy wtedy wszyscy razem, ale rozmawialiśmy przez telefon. Napisałem to. To był jedyny sposób w jaki mogłem to powiedzieć.”

Ta notka z ptakiem? Ta, którą wstawiłeś na stronę?

„Nie! Inna. To było bardzo zwięzłe i bezpośrednie i było o tym, jak się czułem. Notka z ptakiem trwałaby o wiele za długo! To nie było bezosobowe, ale bardzo szybkie i myślę, że było czymś, co ludzie musieli przetrawić. To nie było coś, o czym można było długo rozmawiać. To by w niczym nie pomogło. To nie było coś, o czym można było pogadać, siadając razem przy stole. Może w naszych marzeniach mieliśmy nadzieję, że siedzielibyśmy gdzieś razem w barze, ale nie sądzę, że życie działa w ten sposób.”

Był ktokolwiek, kto mówił, ‚Nie, przestań mówić takie rzeczy…’?

„Nie. Nie. Ludziom może się wydawać, że tak było i wiem, że tak im się wydaje”

Gerard wierci się na siedzeniu.

„Bez wchodzenia w to zbyt głęboko… Ponieważ nie chcę wdawać się w psychologiczny aspekt zakończenia zespołu i prawdopodobnie lepiej niektóre rzeczy zachować dla siebie ze względu na ludzi w to zaangażowanych… Jeśli mam być szczery, to myślę, że zabrnąłem nawet za daleko mówiąc, że działo się to przez telefon…”

Możemy porozmawiać o czymś innym, jeśli tak wolisz?

„Mmmmm, nie chodzi o to, że nie chcę o tym rozmawiać – po prostu nie wiem czy ktokolwiek z zespołu chciałby potem o tym mówić. Więc nie chcę niczego wyjawiać, żeby inni musieli o tym opowiadać”

To musiało być trudne powiedzieć twojemu bratu, Mikey’emu, że nie ma już pracy…

„Cóż, nie traktowaliśmy tego jak pracę, to było coś bardziej w stylu ‚To koniec wielkiej przygody’, a on po prostu to zrozumiał. Mógł to zobaczyć, mógł to zobaczyć na mojej twarzy, mógł zobaczyć co się ze mną stało fizycznie przez okres tych trzech i pół roku. Więc on wiedział. Nie mogę wypowiadać się w imieniu innych – nie wiem czy oni wiedzieli – ale on wiedział. I myślę, że wiedział, ze musi znaleźć swoją własną drogę. Mikey to zaakceptował.”

Śledziłeś co działo się po ogłoszeniu? Wchodziłeś w ogóle na Twittera?

„Właściwie to nie. Moim ostatnim wspomnieniem rozpadu jest to, że widziałem niesamowity wylew z każdych innych stron, z każdych innych muzycznych światów i to jak bardzo kochali nasz zespół. To moje wspomnienie.”

A fani?

„Jeśli chodzi o fanów, trzymałem się od tego z daleka, przynajmniej przez kilka tygodni. Ale jednocześnie wiedziałem, że dla mojego i ich dobra powinienem wrócić i połączyć się z nimi ponownie. Myślę, że potrzebowali kogoś z kim mogliby porozmawiać i ja potrzebowałem kogoś z kim mógłbym porozmawiać. Czułem, że to było dla nas dobre. Do czasu aż przestało być dobre.”

Powinniśmy porozmawiać teraz o przyszłości?

Gerard wypuszcza głęboko powietrze. „Porozmawiajmy o przyszłości…”

W NASTĘPNYM NUMERZE!
-Cała prawda o solowym albumie Gerarda!
-Jak wybranie solowej kariery uratowało mu życie!
-I… czy MCR kiedykolwiek wróci?

Jeszcze niezatytułowana płyta Gerarda będzie dostępna w pre-orderze pod koniec lipca. Śledźcie gerardway.com w celu pozyskania większej ilości informacji.

TEORIA #1 MCR tak naprawdę wcale się nie rozpadło
Gerard mówi… „[wiadomość o rozpadzie] była bardzo w stylu My Chem, prawda? We wszystkim co robimy jest ukryta tajemnica i zagadka. Jeśli jest się takim zespołem, rozmowy tego typu będą się pojawiać, coś w stylu ‚wszystko co oni robią ma jakiś cel i dzieje się z jakiegoś powodu i to wszystko się ze sobą zgadza.’ Myślę, że teorie spiskowe w większości miały związek z tym, że zespół skończył się być może wcześniej niż ludzie się tego spodziewali. Coś w stylu ‚Nie rozumiem tego, musi być jakiś powód, dlaczego mieliby to zrobić? Nie wdali się w żadną bójkę, nie nienawidzą się, dopiero co byli gwiazdą Reading&Leeds… Nie rozumiem tego – to musi być jakaś gra. To musi być spisek. Coś w tym musi być…’”

md

TEORIA #2 FAKE YOUR DEATH BYŁO BEZCZELNIE NAZWANĄ ŁAMIGŁÓWKĄ
Gerard mówi… „Cóż, interesujące jest to, że ta piosenka od zawsze nazywana była Fake Your Death. Myślałem, że to oczywiste, że to nie było częścią żadnej łamigłówki, ponieważ jest tak oczywiste. Jeśli kiedykolwiek miałbym zamiar przywrócić MCR, nie wypuszczałbym tej piosenki. Jeśli ktoś by to wypuścił  i chwilę później przywrócił zespół… cóż, czułbym się oszukany.”

TEORIA #3 FAKE YOUR DEATH BYŁO KOMENTARZEM DO TEORII SPISKOWYCH
Gerard mówi… ” Nie było.  Dosłownie byliśmy w stanie napisać o tym piosenkę, zanim się rozpadliśmy. To był bardzo świadomy rozpad. Nawet okładka do Greatest Hits [powyżej]…

Wszystko ma tyle samoświadomości. To bardzo w stylu My Chem. Śmierć jest dla nas zabawna i zadbałem o to, żeby każdy z zespołu miał swoją własną trumnę z datami kiedy byli w zespole. To jest czarny humor. To jest to czym było My Chem. Ja nie jestem już tym gościem… Ale mogłem  zrobić to jeszcze jeden raz…”

Untitled-8 copy

FAMOUS LAST WORDS

Dzień po tym jak edytor K!, James przeprowadził wywiad z Gerardem, wręczył mu również nagrodę bohatera roku na rozdaniu nagród Kerranga. Oto przemowa jaką powitał Gerarda na scenie…

„Kiedy wiadomość o rozpadzie My Chemical Romance dotarła do załogi Kerranga! – w ciągu jednej soboty w 2013 roku, wszyscy z naszej redakcji wymieniali między sobą wiadomości z niedowierzaniem – Ja pomyślałem o dwóch rzeczach. Pierwsza, to był najbardziej kolorowy zespół rockowy swojej generacji, niekwestionowana brama do pięknego świata dźwięków stworzonych dla fanów rocka i odszedł zdecydowanie za wcześnie. Nie mogłem uwierzyć, że zespół, który podjął walkę z Daily Mail i wygrał, który wypełniał strony Kerranga! pomysłami i punk rockową polemiką, lepszą od tej, którą serwują ich rówieśnicy, czworo chłopaków z New Jersey – czasami pięciu, zależy na który moment w ich karierze patrzymy, kiedy mieli perkusistę czy nie – który objął dramaturgię i umiejętność przekazywania historii i wszystkich rzeczy, jakie sprawiają, że muzyka rockowa to coś więcej niż dźwięki… cóż, nie ukrywałem, że rock stawał się odrobinę nudny wraz z ich odejściem.

Następną rzeczą, o jakiej pomyślałem było, „Cholera, Kerrang! teraz pewnie sprzeda kilka tysięcy mniej kopii z racji, że ich nie będzie.”

Ponieważ My Chemical Romance byli głosem młodego rocka. I kiedy ktoś próbuje mi udowodnić, że jest inaczej, ich fani są ostatnim rockowym plemieniem, o jakim mogę pomyśleć. MCR wskazał swoim fanom kierunki, w jakich mają wybierać książki do czytania, filmy do oglądania i to dla których komiksów warto tracić głowę, inną muzykę, która stworzyła ich takim zespołem, jakim byli. I mogę tylko myśleć, że jeśli młode zespoły, które są teraz tutaj z nami i poza tym pomieszczeniem, zadają sobie pytanie „Jak mogę sprawić, żeby mój zespół był czymś więcej niż maszyna do tworzenia muzyki, jak mogę sprawić, żeby mój zespół był światowy” to przyszłość muzyki rockowej może być mniej nudna, niż się obawiałem tego fatalnego dnia. Myślę, że to jest właśnie dziedzictwo jakie My Chemical Romance wykuje.

Przeprowadziłem wywiad z Gerardem Arthurem Wayem wczoraj – będziecie mogli przeczytać rezultaty później – zaproponowałem mu pewien wybór. „Możemy porozmawiać o przyszłości bądź przeszłości.” powiedziałem „Chciałbym z tobą porozmawiać o jednym i drugim, ale pozwolę ci zadecydować o czym chcesz rozmawiać najpierw.” Niespodziewanie, wybrał przeszłość, nie bacząc na swój nowy album, swoją pierwszą solową piosenkę do wypromowania. To co z tego wyszło, było podróżą tak dramatyczną, jak żadna inna rockowa historia opowiedziana kiedykolwiek wcześniej. I podczas trwania tej rozmowy uświadomiłem sobie, że ta historia jest daleka od zakończenia. Pewnie, w stylu stosowanym w Grze o Tron, główny bohater, My Chemical Romance mógł zostać zabity. Ale nie dla podwyższenia oglądalności. Dla wolności. Jest więcej historii do opowiedzenia przez Gerarda Waya, więcej zwrotów akcji i prawdopodobnie nowa paleta kolorów, do rozprowadzenia po scenie.

Panie i panowie, daję wam Gerarda Waya…

Tłumaczenie dla mychemicalromance.com.pl wykonały Antalia i Dr.Ienzo.