I Brought You My Bullets, You Brought Me Your Love

Dyskografia

Album: I Brought You My Bullets, You Brought Me Your Love
Premiera: 23 lipiec 2002
Długość: 40:59
Wytwórnia: Eyeball Records
Producent: Geoff Rickly
Lista piosenek:
1. Romance
2. Honey, This Mirror Isn’t Big Enough For The Two Of Us
3. Vampires Will Never Hurt You
4. Drowing Lessons
5. Our Lady Of Sorrows
6. Headfirst For Halos
7. Skylines And Turnstiles
8. Early Sunsets Over Monroeville
9. This Is the Best Day Ever
10. Cubicles
11. Demolition Lovers

Odtwarzaj

Opis:
Jest to debiutancki album My Chemical Romance. Przy produkcji pracowali: Geoff Rickly i Alex Saavedra. Płyta została wydana za pośrednictwem Eyeball Records. Nagranie przyniosło zespołowi dużą popularność na undergroundowej scenie muzycznej.
Co ciekawe na płycie został umieszczony napis, który po tłumaczeniu brzmi mniej więcej tak: ” „Nielegalne kopiowanie jest naruszeniem obowiązującego prawa i w rezultacie Gerard przyjdzie do twojego domu i będzie wysysać ci krew.”

Przykładowa recenzja:

Pierwsza płytka młodego zespołu My Chemical Romance jest dla mnie kupą śmiechu, oczywiście tego pozytywnego. Co jest w niej takiego śmiesznego?? Całość wokalu była nagrywana w momencie, gdy chłopacy byli całkowicie spici!! Łatwo to idzie zauważyć słuchając już kawałka „Honey, this mirror isn’t big enough for the two of us”.

Ale zacznijmy od początku. Intro. Dacie wiarę w to, że ta sławna melodyjka, którą chłopacy wykorzystali pochodzi z polskiego filmu „Jan Serce”?? A jednak to prawda!*

Na tej płycie wokalista, który jest również autorem tekstów, ukazuje siebie jako wampira, kogoś nieuchwytnego, trudnego do zabicia. Przykładem jest „Vampires will never hurt you”. Większość piosenek opowiada o miłości, ale tej złej, wyniszczającej, mówi o tym co taka miłość jest w stanie zrobić z człowiekiem. Oczywiście są to utwory szybkie i energiczne, rzadko słychać wolniejszą nutę. Ogólnie cała płyta przywodzi mi na myśl „wesołe lata 60-te”. Szczególnie „Headfirst for halos” i smutna nutka w „Early sunset over Monrdeville”.

Według mnie najpiękniejsze jest zakończenie płyty. „Demolition love” jest cudownym utworem, z pięknym tekstem i nie było mi trudno uronić łez gdy słuchałam tego kawałka.

Podsumowując: jest to płytka przepełniona bólem i miłością, którą Gerard Way (wokalista) pokazuje w piękny i poetycki sposób. Ukazuje siebie jako istotę nie z tego świata, odepchniętą, gdyż ta miłość takiego zrobiła z niego człowieka. Czuł się wyobcowany, całkowicie inny, jak wampir, którego ludzie się boją i chcą zaprowadzić do kościoła.

Pijackie scremo Gerarda jest nawet niezłe, płyta ma swój klimat, słuchając jej wydaje mi się jakby ktoś opowiadał śpiewając pewną historię, a każda z piosenek była kolejnym rozdziałem. Polecam bardzo tą płytkę. Warto samemu poznać tą historię.

źródło: darkplanet.pl

*W rzeczywistości autor recenzji pomylił się co do melodii na początku. Romance na płycie to tak naprawdę okrojona, klasyczna, hiszpańska melodia, o tej samej nazwie.

Polecamy przeczytanie tłumaczenia obszernego artykułu z Kerrang! Magazine, dotyczącego Bullets.