Frank Iero dla Alt Press

frankap

Frank Iero jest wielkim fanem filmów Tima Burtona więc możecie sobie tylko wyobrażać jaki podekscytowany był gitarzysta My Chemical Romance gdy został poproszony o nagranie piosenki do remake’u pierwszego filmu Burtona, Frankenweenie. Piosenka Iero – This Song Is A Curse, brzmi jak zderzenie się estetyki kompozytora filmowego Danny’ego Elfmana z prawdziwym klasycznym punkiem w stylu Institutionalized autorstwa Suicidal Tendencies. W czerwcu Iero zatrudnił tymczasowych muzyków MCR Jarroda Alexander (perkusja) i Jamesa Dewees (keyboard), producenta Dough’a McKean oraz gitarzystę MCR Ray’a Toro (jako współproducenta) do nagrania piosenki, która pojawiła się na soundtracku do Frankenweenie Unleashed! w wersji iTunes.

Jasonowi Pettigrew udało się złapać Iero, aby przedyskutować pochodzenie tego projektu, pogoń za nowymi ścieżkami oraz aby poplotkować o nowym albumie MCR (spoiler: Iero ma pojęcie o tym w jak będzie on wyglądał, tak jak Ty o tym co Ci się może przytrafić powiedzmy 17 października. Czy tyle Ci wystarczy?)

Jakim sposobem zostałeś zaangażowany w ten soundtrack?

Hmm… Myślę, że życie mnie do tego doprowadziło [śmiech]. Disney robi te „zainspirowane przez” soundtracki, co pierwotnie zbliżyło My Chem do współpracy. Mieli pokaz filmowy w swoim studiu i powiedzieli nam „Jeśli jesteście zainteresowani współpracą, przyjdźcie i sprawdźcie, czy coś was zainspiruje do napisania piosenki”. Lauren [Valencia, manager MCR] wiedziała, że byłem wielkim fanem Burtona, więc zapytała, czy nie zechciałbym pójść. Odpowiedziałem „Nie wiem co z soundtrackiem, ale z cała pewnością chcę zobaczyć film” [śmiech]. Kiedy zobaczyłem, pokochałem go. Pomyślałem, że to jego najlepszy film od lat. Myślę, że może rywalizować z Miasteczkiem Halloween , które to jest jednym z moich ulubionych filmów. Więc zobaczyłem, pokochałem, ale nie myślałem o nagraniu soundtracku.

Nie myślałem nad soundtrackiem , aż do… może do następnego dnia? Karmiłem dziewczynki jednego ramka. Czasami układasz piosenki, żeby zachęcić dzieci do jedzenia. Więc nuciłem melodię i pomyślałem „Hmm, to całkiem niezłe” i zacząłem myśleć o filmie, który właśnie obejrzałem. Poszedłem z tym do MCR i powiedziałem, że poszedłem zobaczyć ten film i, że nagramy do niego piosenkę jeśli się zgodzą. Oni na to „Zobaczymy. Nagrywamy teraz album” i sprawa została odsunięta na bok. Nie zajmowałem się tym przez kilka miesięcy, aż do nadejścia ostatecznego terminu. Znowu poszedłem z tym do chłopaków, ale powiedzieli, że nie ma na to czasu. Zapytałem więc, czy będą mieli coś przeciwko jeśli nagram to sam. Zwróciłem się do producentów soundtracku i zapytałem, czy mogę sam nagrać ten kawałek. Odpowiedzieli mi w ciągu weekendu, a w następnym tygodniu wszedłem do studia i nagrałem to.

„This Song Is A Curse” jest mieszanką wielkoekranowej produkcji z punkową złością. Czy te elementy zaczerpnąłeś z filmu?

Tak, trochę. Pochodzenie tej piosenki wywodzi się z sentymentu do pierwotnego konceptu filmu: dzieci tracą swojego psa i nie chcą pozwolić mu odjeść. Chciałem wpleść elementy z powieści J.D Salinger’a do opowieści o Frankensteinie. Ta opowieść nie jest o graniu Boga tak jak to było w przeszłości. Im bardziej próbujesz to robić tym więcej się pieprzy. Wszystkie wersy poza tymi o nauce zaczerpnąłem z mojego życia. Nie wiem jak można tego nie robić pisząc muzykę. Miałem skłonności w stylu Holden Caulfield ponieważ widziałem jak toczą się sprawy, potem wreszcie do tego przywykłem, a potem wszystko się zmieniło co sprawiło, że chciałem się zabić [śmiech].

Może Ty i ja powinniśmy założyć grupę wsparcia. Zawsze postrzegałem twoją rolę w MCR jako tego punkowego kolesia, który miał wszystkich gdzieś. Pamiętam, że blogowałeś o tym jak napisałeś partie trąbki do Dead! z Black Parade. Napisałeś coś sarkastycznego w stylu „To był w całości mój pomysł. Macie z tym jakiś problem?”. Postrzegasz Curse jako coś w rodzaju odskoczni od muzyki MCR?

To coś o czym zespół ciągle rozmawia. Lubimy opowiadać jakąś historię na naszych nagraniach. Zawsze fascynowało nas jak muzyka przekazuje emocje i jak współgra z obrazami filmowymi. Ale serio, lubię nagrywać muzykę i pisać piosenki. Ciągle wymyślam nowe rzeczy i jeśli tylko pojawia się przestrzeń na której mogę wykazać się kreatywnością, to ją biorę. W zeszłym tygodniu byłem w studiu w New Jersey, które należy do mojego przyjaciela. Poszedłem tylko po to, żeby pogadać, a skończyliśmy z kilkoma piwami nagrywając piosenkę. To był pierwszy Raz kiedy wszystko nagrałem sam. Mam zamiar wrócić do studia, żeby skończyć to nagranie, a może nawet zabrać się za następne. Myślę nad założeniem strony, na której będę mógł zamieszczać to wszystko. Jest to pomysł, który ciągle jest w zarodku, więc nie mam pojęcia co to będzie. Kocham nagrywać muzykę z My Chem, ale czasami nasze grafiki są … bardzo napięte [śmiech]. Chce założyć stronę na której zamieszczę coś zanim to przeanalizuję, co jest śmieszne, ponieważ jestem w zespole z facetami którzy ciągle analizują wszystko [śmiech].

Hipotetyczna sytuacja: Ktoś rzuca worek pełen pieniędzy i mówi ci „Nagraj płytę. Masz 7 godzin na nagranie.” Jak według Ciebie brzmiałaby?

Człowieku … nie mam pojęcia. Myślę, że byłaby bardzo chaotyczna, tak jakby wszystko co napisałem, było nie na swoim miejscu. Lubię pracować z wielkimi technologiami i lubię nagrywać wykorzystując swoją wyobraźnię. To śmieszne: This Song Is A Curse jest pierwszym nagraniem, jakie ukończyliśmy w studiu, które wybudowaliśmy, aby nagrać nową płytę My Chem. Cieszy mnie że eksperymentujemy na tej płaszczyźnie. Nowa płyta My Chem w żadnym razie nie będzie brzmiała tak jak Curse ale ekstra, że możesz w ten sposób w nim hałasować [śmiech]. To był pierwszy raz kiedy sam współpracowałem z kimś, kto wie jak nagrywać piosenki. Lubię być angażowany w rzeczy bez żadnych ograniczeń.

Tak na marginesie, czy Twój proto-screamo zespół Leathermouth przeszedł już do historii?

Jeśli ta rozmowa odbywałaby się kilka tygodni temu, odpowiedziałbym, że być może tak. Założyłem ten zespół z innymi chłopakami. Później odnaleźli religię, rzeczy między nami się skomplikowały. Żadnych przyjacielskich rad. Nie chcieli więcej być częścią Leathermouth. Zgaduję, że myśleli, że nie będę brał tego poważnie…

Ahh, faceci w czerni…

[śmiech] Myślałem, że muszę zrekrutować ludzi, którzy zechcą zdobyć się ze mną na to szaleństwo i zagrają dla ludzi XO na żywo. Myślałem „Cholera, jeśli chcę zrobić coś na własną rękę, mogę to zrobić.” Chciałem, żeby to był zespół. Myślę, że to się kończyło ponieważ nigdy zespołem nie było. Wciąż jest cząstka mnie, która nienawidzi tego, że nigdy więcej nie będzie tego zespołu. Coś wciąż podsyca tę myśl, ale nie wiem co. Naprawdę chciałbym, żeby ten zespół dalej istniał, ale Jezus miał inne plany [śmiech].

Byłbym niedbały, gdybym nie zapytał: co możesz mi powiedzieć o nowej płycie MCR?

O, człowieku! Co ja mogę powiedzieć? Napisaliśmy wiele piosenek. Niektóre z nich są już należycie nagrane, ale w żadnym razie nie bliskie realizacji. Zajęcie się tym wymaga od nas wiele wysiłku. Mogę ci teraz powiedzieć wszystko o nowej płycie, ale gwarantuję, że jutro wszystko się zmieni [dłuższa pauza. Naprawdę, jedyne co mogę powiedzieć, że to skomplikowanie. Cholernie skomplikowane.

To powinno wprawić słuchaczy w euforię.

Tak. Muszę powiedzieć, że jest w tym trochę ponurości.

Co może sprawić, że facet który ma wspaniałą żonę, fantastyczne dzieci oraz grono przyjaciół, staje się ponury?

Może w ten sposób pozostaję szczęśliwy w innych miejscach: nie przenoszę tego na dom [śmiech]. Zabierz ode mnie muzykę, a usłyszysz o mnie w wiadomościach!

Link do wywiadu: altpress.com

(tłumaczenie dla mychemicalromance.com.pl – Linnet)