Kerrang lipiec

Artykuł pochodzi z magazynu Kerrang! z 25 lipca 2012 roku.

reakcje

Sekrety rewolucyjnego debiutu – po dziesięciu latach zespół ujawnia je!

CHEMICZNE REAKCJE

Dziesięć lat temu, zespół My Chemical Romance był tylko ‚grupką świrów’ z New Jersey. Następnie nagrali debiutancki album - I Brought You My Bullets, You Brought Me Your Love, czym otworzyli sobie ścieżkę do gwiazdorstwa. Tom Bryant rzuca nowe spojrzenie na początek romansu…

MY CHEMICAL ROMANCE

Na zewnątrz panowała burza. Ciemne, atramentowe wiry formowały się nad małym studiem w New Jersey, ponurym niebem. W środku Nada Recording Studio, Gerard Way psioczył i jęczął. Wcześniej tego dnia miał zabieg związany z ropieniem na zębie. W związku z tym wokalista wrócił otumaniony środkami przeciwbólowymi. Bełkocząc, mamrocząc oraz mając  zawroty głowy wrócił do studia z buzią pełną krwi. Z pewnością nie był zainteresowany śpiewaniem. Jednak zegar tykał. Jego zespół, My Chemical Romance, i producent – Geoff Rickly wiedzieli, że robota musi zostać wykonana, więc ukryli leki przeciwbólowe, przez co Gerard był na nich wściekły. Wokalista chodził po studiu zdenerwowany, niespokojny i praktycznie nie w nastroju aby stanąć przed mikrofonem. I tak właśnie szef MCR, a także szef wytwórni Eyeball  Records – Alex Saavedra wziął sprawy we własne ręce. Uderzył Gerarda w twarz. Później powiedział prosto – ‚Teraz do śpiewania.’

Podziałało.

„Gerard był cały czerwony na twarzy, był tak wściekły, że chyba mógłby kogoś zabić,” mówił Geoff. „Poszedł i zaśpiewał i budziło to emocje. Wierzył, że może wszystko. Zrobił to w ciągu jednej próby i  brzmiało to jak trucizna. To brzmiało, jakby ktoś chciał rozerwać się na strzępy.”
„Uderzenie w twarz było motywujące. To była troska, tak przynajmniej myślę,” powiedział Gerard. „Byłem bardzo roztrzęsiony i prawdziwie zdenerwowany, tam była naprawdę szalona atmosfera i wiedziałem, że mam tylko godzinę na skończenie piosenki. Przyszedł do mnie i przytulił mnie, a następnie uderzył mnie w twarz. Byłem zdenerwowany. Podszedłem do mikrofonu i dałem sobie radę za pierwszym razem.”
Zirytowany, wściekły, niezadowolony – cios dostarczył cały ból, który czuł Gerard podczas nagrywania. Wkurzony uderzeniem, oczekując na ukryte środki przeciwbólowe oraz rozdrażniony bólem zęba, oszalał – Wykonanie budowane szałem kiedy krzyczał, szeptał i wrzeszczał brutalną poezję słów takich jak ‚Someone save my soul tonight‚. Wtedy…

‚…Wtedy dźwiękowiec John [Naclerio], powiedział >>Kurczę, to było świetne. Możesz powtórzyć? Ustawiałem poziomy,<< wspomina Gerard. „Byłem wściekły”.

Ale mimo wszystko poszedł tam, przelewając ból wprost na mikrofon. Rezultatem jest piosenka Vampires Will Never Hurt You, pierwsza piosenka MCR, która została poprawnie nagrana.

To pomogło zbudować zespołowi centralny punkt płyty, która kończy w tym miesiącu 10 lat. Płyta ta – której narodzeniem MCR zawdzięcza odejście od bycia „śmieciami” z New Jersey, jak sami się nazywają, do bycia gwiazdami. To uderzenie w twarz było bardzo na miejscu.
„Po dziś dzień, nic nie przebije nagrywania Vampires. Nawet utwory, na które wydaliśmy kupę kasy,” mówi Gerard. „Słuchaliśmy jej wracając do domu. To była głośna, najmroczniejsza muzyka jaką kiedykolwiek słyszeliśmy. Była zajebista.”

Kiedy MCR weszło do studia w maju 2002 roku, przywieźli ze sobą kupę ekscytacji. Grali razem od trzech i pół miesiąca, a mimo to wszyscy w mieście ich znali. Jakoś ta chemia między tą czwórką – Gerardem, jego bratem Mikey’im, gitarzystą Rayem Toro i perkusistą Mattem „Wydrą” Pelissier – pozwoliła uwierzyć im, że są kimś lepszym.
„Pamiętam jak Gerard gadał, że chce to zrobić na serio”, powiedział Ray. „Większość zespołów w których byliśmy, chciała to robić dla zabawy. A dla nas, w tej kwestii, najważniejszym było, aby przekazać naszą muzykę dalej, innym ludziom.” Gerard był siłą napędową. „To było dla niego ważne”, dodaje Ray. „Naprawdę chciał, żeby to doszło do skutku. W tym było coś dobrego, naprawdę chcieliśmy to przepchnąć dalej.”

Wokalista, zanim nie zobaczył na własne oczy ataku terrorystycznego na WTC, we wrześniu 2001, był autorem komiksów. Ten akt terroru zmienił to, tak samo jak i Gerarda. Wcześniej był kimś, kto wolał siedzieć sam; częściej można było go spotkać w piwnicy rodziców niż wśród ludzi. Mikey niejednokrotnie słyszał jak kumple naśmiewają się z jego „durnowatego” brata.
Zanim Geoff Rickly stał się producentem debiutanckiego krążka MCR, również naśmiewał się z Gerarda. „Znałem ich długo zanim założyli zespół”, mówi. „Mikey był tym bardziej towarzyskim bratem, który wychodził na imprezy. Zawsze żartowaliśmy sobie z Gerarda mówiąc, >>Czy twój brat jest ciągle w domu, w bieliźnie jedząc płatki i rysując komiksy?<< Ale kiedy Gerard wyszedł z piwnicy i w końcu się z nim poznałem, szybko nawiązaliśmy przyjaźń. Planowaliśmy, że pewnego dnia stworzymy razem komiks.”
Jednak Gerard poszedł dalej – od tworzenia komiksów, wolał aby Geoff usłyszał powstający zespół My Chemical Romance. Złapał Geoffa na imprezie sylwestrowej pod koniec 2001 roku.
„Powiedział >>Ja i mój brat zakładamy zespół<<,”wspomina Geoff. „Powiedział >>Mówię serio. Nazwiemy go My Chemical Romance.<<  Zaśmiałem się i tylko powiedziałem  >>Cóż, przynajmniej macie świetną nazwę. Jestem pewny, że będziecie wielcy…<<”.
Rickly spławił go, ale zgodził się zobaczyć jak sobie radzą. Zobaczył ich i własnymi słowami opisał jako „zespół punkowy w stylu NOFX”. Dodał „Mogłeś powiedzieć, że to ich pierwszy prawdziwy zespół, ponieważ nie grali razem bardzo dobrze. Wtedy  udałem się w trasę z Thursday, ale otrzymałem telefon od Alexa [Saavedra]. Powiedział >>Stary, muszę powiedzieć ci coś o My Chemical Romance…<<”. Geoff posłuchał wczesnego demo Vampires Will Never Hurt You i był pod wielkim wrażeniem. „Zaskoczyło mnie to!”, mówi. „Przywołaj ich tutaj natychmiast i powiedz >>To jest naprawdę super. Nigdy nie słyszałem czegoś takiego<< Usłyszałem trochę Thursday, AFI i trochę innych rzeczy w tym, ale to było bardzo unikalne… szczególnie dla zespołu istniejącego zaledwie miesiąc. Kiedy wróciłem do domu z trasy poprosili mnie, żebym został producentem ich płyty, więc pomiędzy trasą trwającą trzy miesiące miałem wreszcie wolne, podczas którego wszedłem z MCR do studia.”

To było swego rodzaju skupienie i natężenie, które ukształtowało My Chemical Romance. Raptem po trzymiesięcznym graniu razem, Gerard poczuł, że są gotowi nagrywać album. Nie miało dla niego znaczenia, że jego brat Mikey nigdy wcześniej nie trzymał w rękach basu.

„Początek zespołu był w pewnym sensie magiczny,” mówi Gerard. „Czuliśmy się wtedy jakbyśmy byli natchnieni tak, że nikt nie mógł nam przeszkodzić. Nikt nie wiedział jak nas sklasyfikować, jednak wszystkim się to podobało. Była tam ta energia, która nas otaczała – byliśmy jak gang. Tacy właśnie wtedy byliśmy, byliśmy cholernym gangiem.”
Zagrali swój pierwszy set w Veteran’s Hall razem z innym lokalnym zespołem – Pencey Prep, w którym frontmanem był Frank Iero, a basistą John „Hambone” McGuire. Na obydwu MCR zrobiło natychmiast dobre wrażenie.
„Byli grupą świrów,” wspomina Hambone. „Weszli na scenę i byli zajebiści. Po prostu wiedziałeś, że są kimś. TO była prawdziwa energia, prawdziwe uczucia.”
„Mieliśmy swój wewnętrzny żart między Pencey Prep i My Chem, że będziemy się starać prześcigać wzajemnie na scenie. Każdej nocy Pencey będzie próbowała to zrobić, później oni będą robić to samo. – To była taka przyjacielska rywalizacja. Jednak ta rywalizacja była swego rodzaju wyzwaniem. Robiliśmy sobie z siebie jaja, wyzywaliśmy się.”

Gdy Pencey powoli schodziło pod ziemię, Frank mógł spędzać więcej czasu z My Chemical Romance.
„Byłem na każdym występie ponieważ po prostu kochałem ten zespół” powiedział. „Byłem zarówno ich przyjacielem jak i fanem.”
Będąc bliżej nagrywania z Geoff’em, producent nakłonił zespół do dodania drugiego gitarzysty do ich składu. To była ta sesja dla Vampires, która przekonała ich do poproszenia Franka o dołączenie do zespołu. „Poszedłem spotkać się z nimi i naprawdę nieźle się czymś naćpałem,” powiedział Frank. „Piosenka brzmiała świetnie w studiu. Ray przygotował kilka różnych partii gitarowych – większość z nich pojawiała się w tym samym czasie – i ktoś powiedział >>Myśleliście o dodaniu gitarzysty, żebyście mogli zagrać to na żywo?<< Nie pamiętam dokładnie kto odpowiedział, ale ta osoba powiedziała również >>Jedyny koleś, którego rozważamy jest w tym momencie zbyt naćpany, żeby wstać z kanapy<<”.
„Po prostu leżałem tam i udawałem, że nic nie słyszałem ponieważ byłem strasznie roztrzęsiony, że chcą poprosić mnie abym grał na gitarze przy tej piosence. Byłem tak wyczerpany, że nie potrafiłem się skupić nawet na myśli o tym! Ale to był pierwszy raz, kiedy pomyślałem, że jest taka możliwość dla mnie, abym grał w moim ulubionym zespole – i to mnie przerażało.”

Poprosili go, aby dołączył jak najszybciej, potem Pencey Prep rozpadło się i Frank nie musiał się zastanawiać dwa razy.
„To było najlepsze ryzykowne zagranie, jakie kiedykolwiek podjęliśmy,” powiedział Gerard. „Po prostu wiedzieliśmy to. Czuliśmy, że czegoś nam brakuje i kiedy oglądaliśmy Pencey Prep na scenie, to się stało oczywiste. Wiedzieliśmy, że sami jesteśmy już niczym dynamit, ale potrzebowaliśmy tego więcej. Frank był właśnie tym ekstra ładunkiem wybuchowym.”

I Brought You My Bullets, You Brought Me You Love zostało nagrane w Nada. „Bardzo podobała nam się praca razem.” powiedział Ray, „Nie robiliśmy tych wszystkich rzeczy ponieważ marzyliśmy o sławie czy czymś podobnym. Robiliśmy to, ponieważ chcieliśmy grać muzykę. Wiedzieliśmy, że zasługuje ona na bycie usłyszaną.”
Studio samo w sobie było małe, ale dla MCR było pałacem, a praca z Geoffem – lokalnym bohaterem po swoim sukcesie w Thursday – była nie lada dreszczykiem emocji.
„Żeby dostać się do studia samemu, musiałeś wejść do piwnicy przez pralnię,” wspomina Ray. „Jeśli byłeś tam, musiałeś widzieć kilku gości grających na Nintendo, na kanapie, wtedy mogłeś wejść do dyspozytorni gdzie graliśmy większość naszych partii; To była dla nas duża frajda zważywszy na fakt, że wszystko to było dla nas nowością. Naprawdę szanujemy Geoffa ponieważ dokonał tego i dał nam nadzieję, że my też możemy tego dokonać.”
Ray, najbardziej utalentowany technicznie spostrzegł, że może powielać warstwy utworu, w studiu i dzięki temu tworzyć więcej niż mógł zagrać na żywo, gdzie był ograniczony. To dało mu kopa kreatywności.
„Miałem tyle pomysłów w mojej głowie,” powiedział. „Eksperymentowanie było naprawdę wielką frajdą. Dało się czuć, że było to dla nas nowym doświadczeniem. Wszyscy pracowaliśmy bardzo ciężko.”
Wolał zagrać Frankowi utwory, aby tamten mógł zniknąć w vanie należącym do zespołu, aby nagrać własne partie piosenek. Para ta szybko odkryła kontrast w swoich stylach – styl Raya bardziej techniczny, a Franka bardziej emocjonalny – uzupełniały się one wzajemnie.
„Dla mnie to było naprawdę super, ponieważ nigdy nie grałem z żadnym innym gitarzystą wcześniej.” powiedział Ray. „On wniósł zdecydowanie inny sposób myślenia i inny styl grania. Widziałem sposób w jaki grał i próbowałem nauczyć się czegoś od niego i myślę, że on miał tak samo z moim graniem.”
Mikey tymczasem, dopiero zaczął grać na basie – był to jego pierwszy instrument kiedykolwiek. Kiedy musiał wejść do studia i zagrać przed producentem, zmroziło go.
„Byłem przerażony.” mówi. „Nie wiedziałem co mam robić; Postanowiłem zdać się na instynkt i grać prosto z serca. To wszystko dla mnie było zupełnie nowe – Jedyne co wcześniej robiłem, to fałszowałem na gitarze i basie w piwnicy moich rodziców i nagle, byłem w studiu nagraniowym. To było naprawdę straszne.”
Geoff szybko odkrył gdzie leży siła wszystkich członków zespołu: „Gerard miał miliard pomysłów, Mikey miał dużą kolekcję nagrań, ale nie miał pojęcia jak grać na basie. Ray był typem kolesia, którego spotkalibyście pracującego w sklepie muzycznym – wiecie, był po prostu takim człowiekiem, który świetnie grał, ale nigdy nie znalazł zespołu, w którym mógłby grać. Były czasy kiedy był nie lada wrzodem na dupie…”
„Rozmyślałem o połowie tych piosenkach, które były świetne i o tej drugiej, które nie były,” dodaje. „Jednak MCR byli na tyle młodzi, abyś chciał im pomóc niż patrzeć jak ich marzenia się rozpadają. [Perkusista] ‚Wydra’ był szczególnie nie w porządku. Nawet powiedziałem zespołowi, że powinni zacząć rozważać rozważyć fakt, że prawdopodobnie nie zajdą daleko z takim perkusistą. Powiedzieli >>Nie, on jest naszym kumplem.<<”
Wydra opuścił jednak zespół w 2004 roku. Tymczasem Mikey, który nie był najlepszym muzykiem, ale miał pomysł na to, jak zespół powinien brzmieć. „Zawsze mówił rzeczy takie jak >>Czyż nie byłoby świetnie gdyby Glenn Danzig był w The Smiths albo gdyby Morrisey był w The Misfits?<<”
Gerard był skupiony na szerszych horyzontach.
„Chciałem, żeby to było coś więcej niż tylko zespół,” mówi. „W planach miał to być ogromny, wyczerpujący projekt, ponieważ nie miałem nic innego w co mógłbym wlać moje pomysły. Zespół był wszystkim co ,miałem. Więc nazwy krótkich historii, które napisałem skończyły jako album i tytuły piosenek. I Brought You My Bullets… była krótką opowieścią, którą napisałem. Miałem dziwne notesy pełne zapisków o tym, jak koszmarnie się czułem we wczesnych latach” dodaje. „Vampires… na przykład jest o tym jak marnowałem sobie życie. To było o zalążkach mojego alkoholizmu i o tym jak czułem, że marnuję sobie życie. Byłem naprawdę nieusatysfakcjonowany tym gdzie ja – i wszyscy których znam – musieliśmy skończyć. Wszyscy mieliśmy skończyć nigdzie. Tak właśnie większość zespołów się narodziła.”

Dwa tygodnie po wejściu do Nada, skończyli nagranie. Kiedy 23 lipca 2002 roku wypuścili je, zespół miał nagranie, które zapoczątkowało ich karierę. Następne dwa lata spędzili w trasie.  Tam właśnie wymyślili mroczną okładkę Bullets – Gerard przeprosił swoją dziewczynę ‚K’, za „wielokrotne pisanie o zabijaniu cię”. W trasy jeździli ze wszystkimi i gdzie się dało. W marcu 2003 roku po występach w małych klubach, wylądowali w UK, na trasie z The Used – podczas koncertów na tej trasie poznali swojego przyszłego menagera, Briana Schechtera i ich przyszłego perkusistę – Boba Bryara.
„Ta trasa była chora.” wspomina Frank. „To było piekło. Tylko dwójka z nas mogła jechać vanem z ręczną skrzynią biegów, a koło zapasowe leżało obok. W ogóle nie było miejsca, to było straszne.”
Jednak Bullets szybko stało się popularne i wszędzie gdzie MCR się pojawiało, miało rzeszę fanów. Pierwszy rzecznik prasowy zespołu, Susie Ember wspomina ich pierwsze spotkanie.
„Brzmieli zupełnie inaczej niż zespoły, z którymi wcześniej miałam styczność”, powiedziała. „Pamiętam moment gdy pierwszy raz zobaczyłam zdjęcie Gerarda i pomyślałam, że wygląda niczym punk-rockowy Elvis. Wiedziałam wtedy, że są kimś wyjątkowymi.”
Kiedy wrócili do UK w styczniu 2004 roku, aby zagrać swój pierwszy koncert, na którym byli główną gwiazdą, szał na ich punkcie urósł. Pierwsza noc trasy miała miejsce w Camden Barfly.
„Bilety zostały wyprzedane, a sam koncert był niesamowity.” Wspomina Susie. „Spędziłam cały dzień z nimi podczas wywiadów i prezentowali się jako naprawdę sympatyczna grupka chłopaków. Jednak kiedy weszli na scenę zmienili się w zupełnie innych kolesi. Zupełnie nie spodziewałam się takiej energii. Zachwyciła nas wszystkich. Miało się poczucie, że oni będą kimś naprawdę wielkim.”
Johnny Philips, promotor MCR w UK, również pamięta ich pierwsze występy. „Sprowadziłem ich na ich pierwszą trasę, na której byli główną gwiazdą i skończyłem prowadząc ich vana,” mówi, że zespół zupełnie porzucił życie na normalnych zasadach. „Pierwszy raz na żywo zobaczyłem ich podczas Night And Day w Manchesterze, Gerard zaproponował mi coś, co nazywał Rocket Fuel. To był drink z wódką i Red Bullem w proporcji dziesięć do jednego. Miał podarte, czarne spodnie, czarne buty, a lewe kolano miał obwiązane taśmą izolacyjną. Zanim wszedł na scenę, wpatrywał się w swój cień i krzyczał na siebie. Gdy wbili na scenę rozpoczął się jeden z najlepszych show jakie widziałem. Napisałem do mojego szefa i powiedział >>Ten zespół będzie zajebiście wielki.<<”

To było kilka lat zanim przepowiednia się spełniła. Wszyscy, którzy widzieli ich początki, wiedzieli jak skończą. Ich historia była długa i kręta – nagłówki w Daily Mail, koncept album, narkotyki, alkohol i sukces razem z krytycznymi ocenami; ale to było I Brought You My Bullets, You Brought Me Your Love, album, który rozpoczął wszystko. Album, który stworzyli będąc zespołem, grającym od trzech miesięcy.

I jeśli spytasz ludzi, którzy znali ich dawniej jak bardzo chłopcy z zespołu się zmienili, otrzymasz zawsze tę samą odpowiedź.

„Wcale się nie zmienili”, mówi John „Hambone” McGuire. „Nigdy nie ma wystarczająco dużo czasu, żeby się spotkać, bo zawsze są w trakcie pracy. Ale zawsze kiedy wracają do domu, znajdują czas dla starych znajomych. Spotykają się i próbują udawać, że nic takiego się nie stało. Wiedzą skąd pochodzą. Nigdy tego nie zapomnieli.”

I teraz, gdziekolwiek My Chemical Romance pójdzie, zawsze będą pamiętać od czego się zaczęło: od pięści.

BULLETS W PIGUŁCE

Piosenka po piosence przez debiut MCR.

ROMANCE
Wprowadzenie do albumu to klasyczna hiszpańska melodia zagrana przez Raya.

HONEY, THIS MIRROR ISN’T BIG ENOUGH FOR THE TWO OF US
Pierwszy moment, kiedy gitarowa współpraca między Rayem i Frankiem się zaczęła. „To była ta chwila, kiedy wiedziałem, że ta współpraca nam się uda.”, wspomina Ray.

VAMPIRES WILL NEVER HURT YOU
Piosenka, która dała zespołowi ich wczesną tożsamość. „To  wprowadziło w nas trochę klimatu gotyckiego”, powiedział Gerard.„To dało ludziom poczucie, że jesteśmy zespołem złożonym z wampirów!”

DROWNING LESSONS
Trash pop-rockowa piosenka, w której Gerard dał upust swoim chorym emocjom, m.in. w tekście „These hands stained red from the Times that I’ve killed you”.

OUR LADY OF SORROWS
Ciągle jest ulubioną piosenką graną na żywo, która stała się symbolem zjednoczenia i przyjaźni między MCRmy.

HEADFIST FOR HALOS
Gerard opisuje Halos jako utwór, który  pomógł im wejść w inspirację do kolejnego krążka, Three Cheers for Sweet Revenge, która otworzyła zespołowi drzwi do ogromnego sukcesu.

SKYLINES AND TURNSTILES
Pierwsza piosenka, jaką Gerard kiedykolwiek napisał oraz pierwszy utwór My Chemical Romance – wokalista użył tej piosenki, aby przekonać Raya do dołączenia do zespołu.

EARLY SUNSETS OVER MUNROEVILLE

Jedna z ulubionych piosenek Raya. „Jest zupełnie inna od tego co zrobiliśmy kiedykolwiek wcześniej,” powiedział. „Jest niesamowita. Kocham ostatnie dwie minuty tej piosenki, jest całkowicie swobotna, bardzo często jej słucham.”

THIS IS THE BEST DAY EVER

Scena z piosenki znajduje się w szpitalu psychiatrycznym, który reprezentuje chęć Gerarda do wyjścia z życia, które go męczyło.

CUBICLES
Grane przez Raya w mrocznym, punk rockowym kawałku, zakończone epickim “I think I’d love to die alone”.

DEMOLITION LOVERS

Jedyna miłosna piosenka na Bullets – aczkolwiek opowiadająca o basenie krwi – która wybucha ze złowieszczego początku w szaloną, punkową furię.

FAKTY

Nagrane: w Nada Studios, New Windsor, NY, Maj 15-25, 2002
Producent: Geoff Rickly (oraz Alex Saavedra na ścieżce 3 i 8 )
Wydane: 23 lipiec 2002
Ocena według magazynu K!: KKKK

(Tłumaczenie dla mychemicalromance.com.pl – Dr.Ienzo, korekta – Sharp)