The University Observer

Alternatywny zespół My Chemical Romance wydał kolejny album w listopadzie, Conor O’Nolan rozmawia z Mikey’im Wayem o ich zawiłych, koncepcyjnych albumach i wielu pobocznych projektach.

Przez cztery lata My Chemical Romance żyło swoim największym dziełem The Black Parade, które entuzjastycznie zostało przyjęte przez MCRmy i resztę świata. Przez kilka tygodni pod koniec roku 2006 zespół był samym centrum popkultury. Najnowszy album grupy, Danger Days: The True Lives of the Fabulous Killjoys, mimo, że nie został tak dobrze przyjęty jak poprzedni, nie popsuło to atmosfery w zespole i wokół niego.

„Staramy się nie myśleć o tym jak możemy zastąpić album, chcieliśmy stworzyć taką płytę, jaka nam pasowała i jeśli spodoba się również innym, to super, wyszło nam, co bardzo nam się podoba!”

Zespół posiada najbardziej oddanych i lojalnych fanów i Danger Days, wydane w listopadzie, zostało już sprzedane w milionach egzemplarzy.

Porzucając inspirowaną zespołem Queen pompatyczną Czarną Paradę, zespół zbliżył się do grzebania w różnorodności. Nie czujesz tego słuchając punkowej, promocyjnej piosenki Na Na Na i słuchając podobnej muzycznie Vampire Money (chyba jeszcze bardziej punkowej piosenki, która była napisana, aby być kopniakiem w tyłek na propozycję zagrania piosenki do soundtrack do Twilight: Księżyc w Nowiu). Między tymi dwiema piosenkami jest pełno podobnych utworów, które jednak charakteryzują się czymś szczególnym; znajdziemy wśród nich Sing, pop-rockową balladę, The Only Hope for Me is You, piosenkę z pogranicza synth-driven, która przypomina stadium rock, oraz Summertime, która może być brana jako najbardziej podnosząca na duchu piosenka MCR.

Z drugiej strony, Danger Days, w pewnym sensie jest kontynuacją trendu, za którym podąża zespół, jest to bowiem album koncepcyjny, który przedstawia historię Killjoysów, grupy złodziejaszków, którzy zaplątali się w niekończącą się walkę ze złą korporacją Better Living Industries (BL/ind… załapaliście?). Brzmi inaczej niż ich poprzednie płyty, każda piosenka brzmi równie dobrze samotnie, bez reszty, utwory nie są ze sobą ściśle połączone jak w poprzednich albumach.

Tradycyjnie zostały wydane trzy single i piosenka do ściągnięcia, zanim album w ogóle trafił na półki. Wspominając sukces The Black Parade i hity, które podbiły cały świat, tj. Welcome to the Black Parade, Famous Last Words czy Teenagers, zespół był w stanie poświęcić swój komercyjny sukces, aby znów połączyć się z fanami.

“W końcu chcesz, żeby ludzie wysłuchali wszystkiego z płyty”, mówi Mikey. „ Ale nie jest to jakiś luksus albo przymus, możesz znaleźć w każdej piosence coś dla siebie.”

Zespół zdecydował się na współpracę z Robem Cavallo, człowiekiem, który stał za płytami Brand New Eyes zespołu Paramore, American Idiot Green Daya czy też samym The Black Parade My Chem. Nagrywanie The Black Parade było pełne trudności, co skłoniło Waya do chwilowego opuszczenia zespołu.

“Gdy nagraliśmy pierwszą część tej płyty [Danger Days], ustaliliśmy zasady i pewne granice, jedną z takich reguł było, że nie pracujemy dwa razy z tym samym producentem”.

Po odrzuceniu pierwszego nagrania, zespół postanowił zwrócić się jednak do Cavalla z pewną desperacją, „Gdy odezwaliśmy się znów do Roba, sprzyjały nam chyba gwiazdy, bo stworzyliśmy Danger Days. Mieliśmy z tego pełno radości; to był naprawdę ekscytujący czas dla zespołu”.

Nagrywanie nie było jednak cały czas bezproblemowe. Perkusista, Bob Bryar, który był z zespołem od 2004 roku, opuścił grupę bez podania konkretnego powodu w lutym zeszłego roku. O’two chcąc dowiedzieć się z jakich powodów Bryar opuścił zespół, zostało zgaszone słowami Waya „To nie jest coś, o czym gadamy, to po prostu jedna z takich sytuacji w których trzeba się rozejść”, powiedział niechętnie.

Razem ze specjalną edycją albumu, zespół wydał epkę The Mad Gear and Missile Kid EP, które mają w sobie piosenki, które stylem nie bardzo pasują do Danger Days.

„Napisaliśmy pełno piosenek i wiele z nich pokochaliśmy, ale niektóre nie pasowały do albumu. Stwierdziliśmy więc, że będą nadawały się do fikcyjnego zespołu, którego będą słuchać Killjoysi, w czasie swojego wożenia tyłków. Zaczęliśmy pisać sporo piosenek, to było zabawne.”

Wracając na trasę, My Chemical Romance nastawiało się na trasę po całym świecie, którą nazwali The World Contimination Tour (Promieniotwórcza Światowa Trasa). Way jest podekscytowany powrotem do Dublina, który wypada na koniec tego miesiące.

„Nie byliśmy w Dublinie od wieków,” powiedział. „Ciężko jest tak wszędzie pojechać, ale wreszcie wracamy, więc na pewno będzie niesamowicie.”

James Dewees (z Coalesce, The Get Up Kids i Reggie & the Full Effect) jeździ na trasę razem z nimi grając na klawiszach, a Michael Pedicone (były członek hardcore’owego zespołu The Bled) gra na bębnach podczas trasy.

Mając nawet tak ambitną nazwę trasy, zespół ostrożnie dobiera kraje do odwiedzenia, mając na względzie wiele przeciwności losu, które trafiły na nich podczas promowania The Black Parade. Zespół nie był wtedy przygotowany na taką eksplozję na cały świat, członkowie zespołu wracali do domu kilka razy do roku, podczas problemów rodzinnych i chorób.

„Wiesz, nie możemy podróżować tak długo jak wcześniej, nie z powodów zdrowotnych, ale mamy teraz rodziny, mamy swoje obowiązki. Nadal mamy trasę, ale teraz planujemy ją bardziej taktycznie.”

Mimo taktycznego podejścia, trasa będzie równie długa jak poprzednia. Ma w sobie 43 koncerty z pierwszej części – ostatnia trasa miała sześć części i trwała 15 miesięcy.

Trasa The Black Parade była również bardzo rozbudowana pod względem show, które dawał zespół. Zapytaliśmy Waya o plany na tę trasę, odpowiedział wymijająco, ale prowokacyjnie: „Nie mamy zamiaru używać fajerwerków ani niczego takiego, ale będzie coś, co zaskoczy, na razie trwają ostateczne konsultacje, ale mogę ci powiedzieć na pewno, że nie będzie żadnego ognia.”

Z każdym kolejnym albumem, wybieranie setlisty jest większym wyzwaniem: poleganie na nowym materiale i ryzykowanie wyobcowania starszych fanów nie za bardzo promuje nowy album.

„Staramy się wcisnąć w setlistę coś z każdego krążka,” powiedział. „Na próbach rozmawiamy o piosenkach z pierwszej płyty [I Brought You My Bullets, You Brought Me Your Love], które chcielibyśmy w nią wsadzić, na pewno któraś wejdzie, ale to trudny wybór.”

Logistyczne zbudowanie setlisty jest skomplikowane, ale jest również nagrodą dla zespołu, „Myślę, że to super jak ilość piosenek rośnie, możesz zrobić świetny występ na żywo, możesz stworzyć setlistę, która naprawdę ci odpowiada.”

Ich ostatni album, który został wydany, to zapis z koncertu zatytułowany The Black Parade Is Dead!, płytka została tak nazwana, bo zespół miał dosyć grania TBP od deski do deski na każdym koncercie. Poczuli, że muszą jakoś uczcić koniec koncertowania.

“Nie jestem pewien czy wydamy zapis z jakiegoś koncertu z Danger Days”, powiedział, na początku jednak mówiąc, “Mamy kilka planów, coś się szykuje, mamy w planach zrobić coś z tym światem, który stworzyliśmy.”

Zespół MCR znany jest ze swojego braku strachu do pokazywania swojej kreatywności poza zespołem; wokalista Gerard Way wydał komiks The Umbrella Academy, która na razie doczekała się dwóch serii i propozycji filmowej adaptacji wyreżyserowanej przez studio Universal. Gitarzysta, Frank Iero, jest również członkiem hardcore’owo-punkowego zespołu Leathermouth.

Mikey, zapytamy czy ma jakieś poboczne zajęcia, odpowiedział: “Nie mam żadnych innych projektów muzycznych, ale mam kilka innych, na przykład komiks”. Jednakże, wyjaśnia, że trójotworowa epka, może być czymś w rodzaju pobocznego projektu: „Nie mam innych zespołów na boku, tylko The Mad Gear and Missile Kid,” powiedział.

Zespół, mimo, że brakuje w nim stałego perkusisty, wydaje się szczęśliwszy niż kiedykolwiek wcześniej, nastawia się na globalną dominację. To, co zostało odrzucone cztery czy pięć lat wcześniej, znalazło ujście w fenomenalnym, pełnym nowych dźwięków albumie i, cytując fanów, dla My Chemical Romance niebo jest jedyną granicą.

(tłum. Sharp, dla mychemicalromance.com.pl)