wywiadgerd02022013

Dużo ludzi prosiło o przetłumaczenie tego wywiadu. Z racji tego, że jest to telefoniczna rozmowa starałam się jak najwięcej szczegółów dotyczących przede wszystkim zespołu i twórczości Gerarda zawrzeć w tym tłumaczeniu. Nie jest ono pisane słowo w słowo, bo z racji braku skryptu do tego wywiadu ciągłe przewijanie fragmentów byłoby bardzo czasochłonne. Starałam się to zrobić jak najlepiej i przede wszystkim, żeby zachować sens wypowiedzi. Niektóre zostały pominięte, bo najczęściej nie do końca słyszałam o czym mówi Gerard, a czasami zwyczajnie nie rozumiałam o czym mówił. Mam nadzieję, że choć trochę pomogło to ludziom, którzy mieli problemy ze zrozumieniem tego wywiadu. Miłego czytania, Dr. Ienzo.

Oryginalne audio:

Słuchacie radia 4.5 KCFS University Of Sioux Falls. Jestem Zach, a razem ze mną jest tutaj Gerard Way. Cześć Gerard!

Hej! Jak leci Zach?

Świetnie, a jak u ciebie?

Również bardzo dobrze.

*pominięta rozmowa o pogodzie*

Chciałbym porozmawiać trochę o kompilacji, którą wydajecie niedługo. May Death Never Stop You, która wychodzi 25 marca. Jakie znaczenie stoi za tym tytułem?

Więc! Okej, jest taka sprawa. Haha. Jedyną rzeczą, o której niezbyt wolno mi teraz mówić jest właśnie to. A teraz dlaczego. Obiecałem nie robić żadnych wywiadów na ten temat. Jakbym to zrobił ludzie mogliby się na mnie pogniewać. Jednocześnie uważam, że nie trzeba nic więcej o tym mówić, myślę, że ta kompilacja wypowie się sama za siebie, a ja do dzisiaj trzymam się zdania takiego, jakie zawarłem w moim liście. Więc to jest taka sprawa, która nie będzie wymagać więcej komentarza.

Okej, minęło 13 lat od założenia zespołu. Kiedy pierwszy raz poczuliście, że udało wam się wybić ze swoim zespołem po raz pierwszy?

Umm, byliśmy zaproszeni do TRL i to w sumie był dziwny sposób na zaczęcie. Zdecydowanie w TRL nie pojawiały się wcześniej prawdziwe zespoły o ile dobrze pamiętam. Zazwyczaj pojawiali się tam artyści popowi. I zostaliśmy zaproszeni i dosłownie poczuliśmy się jakbyśmy byli na Marsie. Zupełnie dwa różne światy. Pamiętam te tłumy ludzi, policja nas nawet eskortowała na zewnątrz. To był ten moment, kiedy sobie uświadomiłem, że to coś przełomowego.

Pierwszą piosenką, jaką napisaliście było Skylines and Turnstiles prawda? O czym dokładnie ona jest?

Tak, jest o wydarzeniach z 11 września. I pisanie jej było dla mnie jak dołączanie do armii w tym czasie. To była moja jedyna okazja na przemyślenie tego co się stało. Napisałem szybko coś co było bardzo szczere i osobiste i zaraz po tym byłem gotowy po tej tragedii ruszyć na przód. Kilka miesięcy później, dojrzałem i byłem zmęczony powrotami do wspomnień o tamtym dniu i co za tym idzie niechętnie chciałem śpiewać tę piosenkę. Była bardzo osobista, a ja zacząłem żyć po tym dalej.

Wiem, że przez kilka lat tego w ogóle nie graliście. I bardzo rzadko w ogóle ją graliście.

Zawsze jak wpadała jakaś okazja, żeby ją zagrać niespecjalnie chciałem to robić. Byłem już innym człowiekiem niż wtedy. Dla mnie ta piosenka była swego rodzaju sposobem na pogodzenie się z tym co się stało. I czułem, że chcę iść do przodu i zrobić coś pozytywnego ze sobą.

Wydaje mi się, że zmieniliście tę piosenkę dosłownie na jeden występ. To prawda?

Tak, zrobiliśmy tak. Nie chciałem tego śpiewać tak jak śpiewałem w oryginale. Graliśmy wtedy na trasie z Blink 182 i to był 11 września 2011 (Gerard w wywiadzie powiedział 2012, co jest błędem, bo występ miał miejsce w 10 rocznicę tych wydarzeń w 2011 roku).

Jakie zespoły was inspirowały jak zaczynaliście? Oglądałem kilka lat temu Life On The Murder Scene i wiem, ze byli to Misfits, Black Flag. Ale czy są jeszcze jacyś inni, którzy nie zostali wspomniani?

Tak, bardzo dużą inspiracją była dla nas muzyka i teksty The Smiths. Długie tytuły piosenek wzięły się właśnie od nich. Inspirowaliśmy się też Queen.

Co was skłoniło do tego, żeby powiedzieć sobie ‚nie chcę być tym zespołem, który przez całe życie gra w jednym stylu’?

Myślę, że to wzięło się z faktu, że nie umiem robić czegoś więcej niż jeden raz. Można to zauważyć na przykładzie mojego komiksu Umbrella Academy, pierwszy tom zdecydowanie różni się od drugiego.
Uważam, że jeśli raz już coś zrobiłem, żeby wyrazić siebie, to nie muszę robić tego drugi raz i jestem gotowy zrobić krok do przodu, żeby odkrywać nowe rzeczy. Jak nowe brzmienie, energię, sposoby wyrażenia się. Venom to np. nasza najbardziej metalowa piosenka i myślę, że nigdy nie byłbym w stanie wymyślić piosenki, która byłaby w takim duchu albo byłaby jeszcze bardziej metalowa. Jestem ogólnie znudzony zespołami, które nic w sobie nie zmieniają.

Mówiłeś o komiksach, wydałeś Umbrellę i Killjoysów. Czy planujesz coś nowego?

Jestem skupiony na 3 i 4 Umbrelli oraz nad nowym konceptem „All Ages”. Reakcja na to drugie bardzo mnie zaskoczyła, to miłe, że ludzie na to czekają i to będzie bardzo fajne do zrobienia. Dla mnie to będzie zdecydowanie coś więcej niż komiks o kotach. Czułem, że potrzebuję komiksu, który zawrze w sobie wszystkie te fajne rzeczy.

Jest wiele zespołów, które nie czuły się dobrze wraz z tym, że stawali się wielcy. Niespecjalnie im się to podobało, przykładem takiego zespołu jest Nirvana. Jak to z wami było? Jak się czuliście wtedy?

Ciężko jest o tym tak naprawdę mówić, szczególnie wtedy kiedy robisz coś z miłości i dlatego, że jest to dla ciebie szczere. I widzisz, że to się staje popularne i zdecydowanie więcej ludzi wchodzi w posiadanie tego i zaczyna się cała sprawa związana z pieniędzmi. Ciężko się z tym pogodzić i sam sobie zawsze mówię, że nie robię tego dla pieniędzy. Ale to i tak prawdziwy szok dla ciebie kiedy zespół staje się wielki. Czujesz się dobrze, bo to dobra rzecz, że masz kontakt z większą publicznością i możesz dotrzeć do większej liczby osób. I to co jest ciężkie dla artysty i w tym też dla mnie to moment kiedy nie dajesz rady skontaktować się z ludźmi. I nie ze względu na to, że zespół jest po prostu wielki, tylko dlatego że może coś jest nie tak z wiadomością, którą chcesz przekazać. Musisz analizować i odkrywać rzeczy, które chcesz powiedzieć i to jest przykre.

Zanim My Chem się rozpadło pracowaliście nad czymś. Nawiążę tutaj do panelu z Grantem Morrisonem, na którym mówiłeś o koncepcie piątej płyty. To prawda, że miał być o grupie wsparcia dla rodziców, którzy stracili swoje dzieci?

Tak, to jest prawda. Było to całkiem ładne i zupełnie inne od tego co do tej pory tworzyliśmy. I pamiętam, że mówiłem, że to nie była ta historia, którą chciałem opowiedzieć. Zacząłem czuć, że nie identyfikuję się z tym tak dobrze, gdzieś zniknęła ta pasja. To uczucie było silniejsze od chęci wydania tego. Chciałbym kiedyś opowiedzieć tę historię, ale nie w taki sposób.

Wypuściliście rok temu Conventional Weapons. Co stało za tym, że zrezygnowaliście pierwotnie z wydania tego jako płyty i zamiast tego powstało Danger Days?

Decyzja bazowała na tym, że żadne z nas nie czuło tego materiału tak mocno jak do tej pory. To proste, każda płyta przejawiała się jakimś procesem, postępem. A Conventional Weapons tego nie miało. Tworzenie tego przypominało nudną pracę, wstajesz rano, przychodzisz, podbijasz kartę, wracasz do domu i znowu i znowu. Nie czuliśmy w tym pasji. Conventional Weapons ma kilka fajnych piosnek, ale nawet nie wiem o czym miał być ten album. Dla mnie te piosenki nie są takie interesujące, bo słyszałem je już kiedyś u innych zespołów.

Pojawiło się kilka wskazówek, że pracujesz nad solowym materiałem. Chciałbyś o tym opowiedzieć?

Tak, wydaje mi się, że mogę o tym powiedzieć tak dużo jak tylko mogę. Robię sporo muzyki, skończyłem właśnie robić coś ogromnego. Nic nie ma jeszcze nazwy. Wszystko co wiem to to, że jestem z tego bardzo dumny. Za 3 miesiące oczekuję, że będzie się dużo działo w moim życiu. Wiesz, takie rzeczy jak robienie znowu zdjęć, dawanie wywiadów itp.

Myślisz, że będziesz mieć konkretnych ludzi od grania instrumentów? Czy to będziesz ty i twoi przyjaciele?

Jest grupa ludzi, z którymi gram. Zgraliśmy się. Nie umawiamy się specjalnie na próby, po prostu do nich przychodzę, gadamy o tym, czy chcieliby zagrać coś co zrobiłem, co o tym uważają. Są dobrą grupą wsparcia jeśli chodzi o tworzenie.

Jeśli wydasz w przyszłości solowy materiał, przewidujesz, że będziesz koncertować?

Tak. Pierwotnie bardzo tęskniłem za byciem w trasie i tęskniłem za komunikowaniem się z ludźmi.

Jakieś inne projekty wyjdą w tym roku?

Jest sporo rzeczy, które chce zrobić i muszę się zdecydować na to co chcę robić w tym roku. Skończyłem robić muzykę i to otwiera mi drogę do wielu innych rzeczy. Ale, nie chcę sobie zamykać na nic drogi. Chcę tworzyć muzykę i chcę ją robić częściej. Nie chcę na 3 lata znikać w jaskini, znowu wychodzić z czymś nowym i znowu znikać na 2-3 lata. Nie tak siebie zawsze widziałem jako artystę. Jest sporo rzeczy, które chciałbym robić, ale teraz skupiam się przede wszystkim na muzyce.

Bycie spontanicznym to coś bardzo ekscytującego w muzyce. Jeśli robisz coś ciągle w kółko jak bycie w trasie, nagrywanie, bycie w trasie, nagrywanie to zaczyna się to robić całkiem nudne.

Tak. Szczególnie kiedy zamykasz to jeszcze w ramach czasowych. 18 miesięcy koncertów, później 2 lata dajesz sobie na nagranie płyty. To kompletnie wysysa z tego całą magię.

Poprosiłem ludzi na twitterze, żeby podrzucili mi swoje pytania skierowane do ciebie. Nie będziesz mieć nic przeciwko jak kilka z nich ci zadam?

Nie, nie ma problemu.

Jak osobiście czujesz się z zakończeniem zespołu?

Jestem bardzo dumny z tego. Jestem naprawdę dumny, bo jestem dumny z My Chemical Romance i nigdy nie przestanę. To jest coś co jest bezcenne. Myślę, że byłoby zbyt łatwo mieć ten zespół na cudzych warunkach. Jeśli ktoś by mi zaproponował milion dolarów, żeby to znowu zrobić, to powiedziałbym nie i byłbym z tego dumny. I czuję się dobrze z tym jak to się skończyło. Rozumiem, że to smutne dla ludzi, bo stracili swój ulubiony zespół, ja to rozumiem, mnie też się to zdarzyło, ale myślę, że gorszym byłoby oglądanie jak zespół nie czerpie przyjemności z tego co robi. I myślę, że wszystkim zajmie to kilka lat, żeby pojąć tak naprawdę czym było My Chemical Romance. Sam próbuję do tego jeszcze dojść.

Czy utrzymujesz kontakt z ludźmi z zespołu? Oczywiście prócz brata, bo to oczywiste, że się kontaktujecie.

Tak,wszyscy jesteśmy w kontakcie, z jednymi bardziej z drugimi mniej. Zawsze się kontaktowaliśmy czy przez maile czy przez telefon. Dla mnie zawsze było ważne, żebyśmy zachowali naszą przyjaźń.

Jeszcze kilka pytań od fanów.
Zagraliście piosenkę Untitled na koncercie, który został zarejestrowany na The Black Parade Is Dead. Czy nagraliście tę piosenkę w studio?

Ta piosenka nigdy nie została nagrana. Zawsze było te kilka piosenek, które gdzieś tam czekały w kolejce, ale nigdy nie zostały nagrane.

Ostatnie już pytanie od fanów pochodzi od osoby, która studiuje psychologię i bardzo chce wiedzieć co uważasz o psychologii i czy uważasz, że kontaktowanie się z psychologiem jest potrzebne artyście.

Uważam, że chodzenie do psychologa jest bardzo zdrową rzeczą dla wszystkich ludzi. Uważam, że kiedyś ludzie bardzo się tego bali, negatywnie o tym mówiono i ludzie widzieli to w bardzo złym świetle. Wiesz, jeśli czujemy, że emocjonalnie potrzebujemy pomocy, to mamy świadomość, że dzieje się z nami coś złego. A nie ma w tym nic złego. Dla mnie chodzenie na terapię raz w tygodniu jest jak chodzenie na siłownię. Jest to tak samo ważne jak ćwiczenie czy odetchnięcie świeżym powietrzem. Potrzebujemy kogoś, żeby się wygadać i nie być przy tym osądzanym. Po protu tego potrzebujesz. I uważam, że to jest dobre dla artystów, ponieważ proces tworzenia bywa czasami strasznie bolesny i trudny.

Czy The Black Parade była inspirowana Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band?

Przyrównywano to do tej płyty. Ale brzmieniowo ona w ogóle nie przypomina TBP. Ale pamiętam, że jak tworzyłem rysunki do tej płyty to podkreślałem, że to wersja dead rock Sgt. Pepper. Muzycznie jest inspirowana zdecydowanie innym typem muzyki.

Czy uważasz, że to byłby dobry musical? Tak hipotetycznie.

Proponowano nam zrobić filmową wersję TBP, animowaną itp. itp. Ale szczerze, nigdy nie byłem tym zainteresowany.

Jaki był najfajniejszy koncert na jakim byłeś?

Blur. Wydaje mi się, ze miałem coś koło 15-16 lat. Nie mówiłem dokładnie rodzicom gdzie idę. Poszedłem na ten koncert z moim najlepszym przyjacielem. Pamiętam, że mieliśmy bilety już od kilku miesięcy. To był moim zdaniem najlepszy okres dla Blur. Wspaniale się to oglądało, kiedy byli u szczytu swojej kariery.

*brak sporego fragmentu, którego nie do końca zrozumiałam, rzecz była ogólnie o powrotach zespołów, które się rozpadły i wracały kompletnie inne*

Przy poznaniu jakiej sławnej osoby się stresowałeś?

Zawsze przy okazji takiego pytania będę wspominać moje pierwsze spotkanie z Grantem Morrisonem. Denerwowałem się przed tym spotkaniem najbardziej w całym moim życiu. A to dziwne, bo teraz jesteśmy całkiem dobrymi przyjaciółmi.

Jaki z nowych zespołów lubisz najbardziej?

Hmmmm. Naprawdę lubię ten zespół z Florydy, Merchandise. Bardzo ich lubię, są świetni. Słyszałem o nich pierwszy raz rok temu, ale wydaje mi się, że to całkiem nowy zespół.

Ostatnie pytanie. Jaka jest twoja ulubiona piosenka, jaką kiedykolwiek napisałeś jeśli oczywiście musiałbyś wybierać, bo dużo zespołów odpowiada na to pytanie, że to jak wybieranie swojego ulubionego dziecka.

The Kids From Yesterday. Osobiście czułem, że idę w innym kierunku i ta piosenka to mniej więcej opisuje.

To ostatni singiel jaki kiedykolwiek wypuściliście. Była dla was chyba bardzo istotna?

Tak, to była ostatnia piosenka, którą napisaliśmy dla Daner Days. W studio nie działo się zbyt dużo i pracowałem nad małymi rzeczami i ta piosenka na początku taką była i urosła niesamowicie. I jest zdecydowanie moją ulubioną. *tego nie jestem do końca pewna, bo Gerarda bardzo niewyraźnie słychać*

Jest coś jeszcze, co masz w planach na ten rok?

Jestem bardzo podekscytowany. Używanie twittera jest super. Bardzo długo byłem sceptyczny w stosunku do niego. Na początku mnie przerażał, ale używam go tak jak chcę go używać i nie ma nic złego w używaniu go do komunikowania się z fanami.

Bardzo doceniam to, że poświęcasz sporo czasu, żeby odpowiadać fanom. Bo dużo gwiazd tego nie robi w ogóle.

Tak, próbuję odpisywać jak tylko się da. Nie wiem czy zawsze tak będzie, ale póki co bardzo mi się to podoba i dla mnie to bardzo pozytywne miejsce.

Wydaje mi się, że to wszystko o co chciałem zapytać. Dziękuję ci bardzo, że poświęciłeś swój czas na porozmawianie ze mną. Życzę ci dużo szczęścia we wszystkim co będziesz robić w tym roku.

Dziękuję bardzo!

To był Gerard, świetny wywiad, świetny koleś. Na sam koniec The Kids From Yesterday z racji, że to ulubiona piosenka Gerarda.

Tłumaczenie dla mychemicalromance.com.pl wykonała Dr.Ienzo